Czy zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia? Zmiany po 30 czerwca 2022
Czy zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia? To pytanie, które z pewnością nurtuje wielu wierzycieli i dłużników, zwłaszcza po nowelizacji przepisów z 30 czerwca 2022 roku. Obecnie, zamiast przerywania, mamy do czynienia z zawieszeniem biegu przedawnienia, co znacząco zmienia zasady gry w procesach cywilnych. Dowiedz się, jakie realne konsekwencje niesie ta zmiana, jak sądy interpretują intencje stron oraz co to oznacza dla Twojej sytuacji prawnej.

- Czy zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia?
- Co oznacza art. 121 pkt 6 k.c.?
- Kiedy zawezwanie przerywa, a kiedy zawiesza?
- Czy sąd może badać intencje wierzyciela?
- Jakie są skutki praktyczne dla dłużnika?
- Jak złożyć wniosek o zawezwanie do próby ugodowej?
- Jak orzekł Sąd Najwyższy przed 30 czerwca 2022?
Czy zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia?
Obecnie samo wystąpienie z wnioskiem o próbę ugodową nie skutkuje już przerwaniem biegu przedawnienia, a jedynie jego zawieszeniem na czas trwania postępowania pojednawczego. Zmiana ta, wprowadzona nowelizacją przepisów z 30 czerwca 2022 roku, istotnie wpłynęła na sytuację procesową wierzycieli. Wcześniej złożenie takiego pisma definitywnie przerywało bieg terminu, co często było wykorzystywane do wydłużania ochrony roszczeń.
Zgodnie z aktualnym brzmieniem art. 121 pkt 6 Kodeksu cywilnego, ustawodawca wdrożył mechanizm zawieszenia, aby ukrócić nadużywanie instytucji dawności. W praktyce oznacza to, że gdy sąd zamknie posiedzenie pojednawcze, licznik przedawnienia rusza ponownie od momentu, w którym został wstrzymany. Pamiętaj, że ostateczne skutki prawne zależą bezpośrednio od daty złożenia wniosku, dlatego przy podejmowaniu działań procesowych każdorazowo sprawdzaj, jakie przepisy w danym czasie obowiązywały.
Kluczowym założeniem nowelizacji była ochrona dłużników przed długotrwałą niepewnością co do ich zobowiązań finansowych.
Co oznacza art. 121 pkt 6 k.c.?
Wprowadzenie art. 121 pkt 6 k.c. istotnie zmieniło zasady dotyczące przedawnienia roszczeń w kontekście postępowań pojednawczych. Zamiast dotychczasowego przerywania biegu terminu, które pozwalało na liczenie go od nowa po każdym wniosku, ustawodawca postawił na mechanizm zawieszenia. Oznacza to, że po zakończeniu procedury ugodowej czas biegnie dalej tam, gdzie został wstrzymany.
Taka zmiana skutecznie ukróciła nieuczciwe praktyki, polegające na sztucznym wydłużaniu okresów przedawnienia poprzez wielokrotne składanie wniosków o zawezwanie do próby ugodowej. Wiele osób traktowało to narzędzie jedynie jako wybieg procesowy, mający na celu zablokowanie przedawnienia wierzytelności bez rzeczywistej chęci zawarcia kompromisu.
Dzięki nowym regulacjom dłużnicy zyskali lepszą ochronę przed długotrwałym stanem niepewności prawnej. W praktyce sądowej przepis ten sprawia, że pozorne dochodzenie roszczeń nie stanowi już efektywnej metody paraliżowania upływu czasu, co wymusza na wierzycielach poważniejsze podejście do procedur polubownych.
Kiedy zawezwanie przerywa, a kiedy zawiesza?

Przerwanie przedawnienia wiąże się z tym, że po ustąpieniu przyczyny, która je wywołała, termin zaczyna biec od nowa. Inaczej sprawa wygląda przy zawieszeniu, które jedynie tymczasowo wstrzymuje upływ czasu. Kiedy przeszkoda znika, bieg terminu po prostu jest kontynuowany od punktu, w którym został przerwany.
Dla prawidłowej kwalifikacji prawnej kluczowa jest data złożenia wniosku. Dokumenty wniesione przed 30 czerwca 2022 roku mogą przerwać bieg przedawnienia, o ile podjęta czynność była rzeczywista, a nie jedynie pozorna. Nowe regulacje zmieniły jednak zasady gry:
- dzisiaj zawezwanie do próby ugodowej uruchamia postępowanie pojednawcze,
- co skutkuje wyłącznie zawieszeniem,
- a nie przerwaniem biegu przedawnienia na czas trwania procedury.
W takich sytuacjach sąd skrupulatnie analizuje treść pism oraz intencje wierzyciela, aby jednoznacznie rozstrzygnąć, czy doszło do przerwania, czy tylko do czasowego wstrzymania biegu terminu.
Czy sąd może badać intencje wierzyciela?
Sądy coraz częściej przyglądają się wnioskom o zawezwanie do próby ugodowej, sprawdzając, czy nie mamy do czynienia z nadużyciem prawa procesowego. Jeśli wierzyciel sięga po ten środek wyłącznie po to, by sztucznie przerwać bieg przedawnienia roszczenia, organ orzekający może zakwalifikować takie działanie jako pozorowanie aktywności prawnej.
W praktyce oznacza to dokładną analizę intencji wnioskodawcy, w tym badanie częstotliwości składania przez niego podobnych pism. Dobra wiara pozostaje fundamentem uczciwego procesu, dlatego sędziowie skrupulatnie oceniają, czy treść wniosku faktycznie zmierza do polubownego zakończenia sporu, czy jedynie do ominięcia przepisów.
W przypadku wykrycia nieszczerych intencji sąd uznaje taką czynność za bezskuteczną, co w praktyce kończy się brakiem oczekiwanego efektu, choćby wstrzymania biegu przedawnienia. Takie podejście skutecznie ogranicza ryzyko instrumentalnego traktowania wymogów formalnych, pilnując, by procedury sądowe służyły rozwiązywaniu konfliktów, a nie ich sztucznemu wydłużaniu.
Jakie są skutki praktyczne dla dłużnika?

Warto, aby dłużnik zdawał sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie ze sobą postępowanie pojednawcze. Pierwszym krokiem po otrzymaniu sądowego wezwania jest podjęcie kluczowej decyzji o strategii działania, co wymaga rzetelnej analizy:
- zasadności roszczeń,
- kalkulacji potencjalnych wydatków.
Trzeba liczyć się z ryzykiem wniesienia opłaty sądowej w przypadku podjęcia aktywnej obrony, a także z ewentualnymi kosztami samej ugody, jeśli strony dążą do polubownego zakończenia sprawy. Na szczęście obecne przepisy lepiej chronią interesy dłużników. Samo wezwanie do sądu skutkuje jedynie zawieszeniem biegu przedawnienia, co skutecznie eliminuje niepewność co do daty wygaśnięcia wierzytelności. Dzięki temu rozwiązaniu osoba zadłużona zyskuje większą przejrzystość – okres przedawnienia jest kontynuowany, a nie zaczyna biec od zera.
Należy jednak pamiętać, że monitorowanie przebiegu sprawy jest niezbędne, zwłaszcza że zawarcie ugody przed sądem tworzy tytuł egzekucyjny. W praktyce oznacza to, że każde niedotrzymanie ustalonych warunków daje wierzycielowi zielone światło do wszczęcia egzekucji komorniczej. W takiej sytuacji komornik przystępuje do przymusowego ściągnięcia długu, dlatego każdorazowo warto rozważyć, czy ugoda faktycznie się opłaca, zestawione z całkowitym zadłużeniem oraz ryzykiem przyszłych kosztów egzekucyjnych.
Jak złożyć wniosek o zawezwanie do próby ugodowej?
Przygotowanie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej wymaga precyzji i dbałości o szczegóły. Pismo musi bezwzględnie spełniać wymogi określone w Kodeksie postępowania cywilnego, co oznacza:
- wskazanie właściwego sądu rejonowego – zazwyczaj tego, w którego okręgu mieszka lub działa dłużnik,
- dokładne określenie danych stron,
- treści roszczenia wraz z uzasadnieniem.
Całość powinna być podpisana przez wnioskodawcę, a skuteczność działania zależy również od terminowego uiszczenia opłaty stosunkowej. Jej wysokość jest ściśle uzależniona od wartości przedmiotu sporu. Warto zachować czujność, ponieważ nieopłacony wniosek zostanie zwrócony przez sąd, co w praktyce oznacza utratę szansy na skuteczne przerwanie biegu przedawnienia roszczenia.
W dokumencie warto zawrzeć konkretne dowody potwierdzające zasadność wierzytelności, co nie tylko uwiarygadnia sprawę w oczach dłużnika, ale też świadczy o rzeczywistym dążeniu do konsensusu. Sędziowie weryfikują takie wnioski pod kątem ewentualnej pozorności; jeśli uznają, że sprawa służy wyłącznie obejściu prawa, mogą odmówić jej procedowania.
Po poprawnej formalizacji i opłaceniu pisma sąd wyznacza posiedzenie, podczas którego strony otrzymują szansę na wypracowanie satysfakcjonującego, pozasądowego rozwiązania sporu.
Jak orzekł Sąd Najwyższy przed 30 czerwca 2022?
Do końca czerwca 2022 roku Sąd Najwyższy stał na stanowisku, że złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej każdorazowo przerywa bieg przedawnienia. W tamtym okresie dominowała wykładnia, według której art. 123 § 1 pkt 1 Kodeksu cywilnego działał niezależnie od tego, czy do ugody faktycznie doszło, ani czy w ogóle istniała realna wola porozumienia się z drugą stroną. Mechanizm ten uruchamiał się automatycznie z chwilą wpłynięcia pisma do sądu.
Z czasem jednak coraz głośniej zaczęto mówić o nadużywaniu tej instytucji, wykorzystywanej przez wierzycieli głównie jako narzędzie do sztucznego wydłużania życia długów. W odpowiedzi na te praktyki, jeszcze przed wprowadzeniem zmian w przepisach, sądy zaczęły wnikliwiej analizować intencje wnioskodawców. Jeśli dopatrzono się pozorności działań lub ewidentnego nadużycia prawa procesowego, czynność taką uznawano za bezskuteczną.
Takie podejście znacząco utrudniło wierzycielom wielokrotne resetowanie biegu przedawnienia, stając się jednocześnie fundamentem dla późniejszych, bardziej precyzyjnych regulacji prawnych określających wpływ postępowań pojednawczych na terminy roszczeń.






